Spotkanie w komorze lakierniczej…

Spotkanie w komorze lakierniczej…

Ostatnio poznałam fajnego faceta – to znaczy, tak mi się wydawało, że będzie fajny, ale straciłam tę pewność jeszcze przed pierwszą randką. Na początku mi imponował – dużo pisaliśmy i szybko przekonałam się, że posiada dużą wiedzę z zakresu motoryzacji.

Nieudana randka obok komory lakierniczej

komory lakiernicze przemysłowePotrafił rzucać nazwami marek samochodów jak z rękawa. No ale że na pierwszą randkę zabierze mnie do autolakierni, w której pracuje – tego się nie spodziewałam! Chciałam rzucić go w diabły, ale moja przyjaciółka stwierdziła, że być może świadczy to o jego kreatywności… lakiernia będzie wysprzątana, a on ustawi w niej ładny stół, świeczki i zjemy pyszną kolację. Oczywiście, jak zawsze, rzeczywistość okazała się o wiele gorsza niż wyobrażenia. Na szczęście nie zamknął mnie w komorze lakierniczej, ale było blisko… Zjawiłam się punktualnie – lakiernia tętniła jeszcze życiem. Wyjrzał z niej jakiś nieogolony, spocony mężczyzna, dziwnie się zaśmiał i zawołał mojego wybranka. Ten nie usłyszał – komory lakiernicze przemysłowe, jakie mają w warsztacie, są naprawdę szczelne, a przy uruchomionych maszynach lakierniczych w ogóle nie słychać, co się dzieje na zewnątrz. Chciałam uciec, ale tamten spocony postanowił dotrzymać mi towarzystwa… Czułam się jak w potrzasku. Chcąc nie chcąc, obserwowałam wnętrze lakierni. Towarzysz zaczął mi opowiadać o kabinach lakierniczych – w motoryzacji wykorzystuje się te lakierniczo-suszące, gdyż montując oddzielnie kabinę lakierniczą i suszącą, potrzebujemy więcej miejsca, a zazwyczaj w małych lakierniach nie można sobie na to pozwolić. Na szczęście wielofunkcyjność kabin lakierniczo-suszących jest tutaj alternatywą. Dzięki nim malowanie, lakierowanie i suszenie może odbywać się w jednym miejscu i nie zakłóca to pracy w pozostałej części zakładu. Kabiny występują też w różnych wysokościach i szerokościach – standardowe wymiary pozwalają jednak na pracę nie tylko z samochodem osobowym, ale także z vanem czy nawet mikrobusem.

Mężczyzna długo mógłby opowiadać o przemysłowych kabinach lakierniczych, widać było, że jest to jego pasja. Moja nie. Dlatego skorzystałam z okazji, gdy przyszedł jakiś klient, i szybko uciekłam. Do „wybranka” więcej się nie odezwałam.

Close Menu